Intencje mszalne od 24 do 31 października 2021 r.
Więcej…
 

W czym mogę pomóc?
(Mk 10, 35-45)

Zapewne każdy z nas spotkał się w sklepie, czy też w jakimś zakładzie usługowym z takim właśnie pytaniem: W czym mogę pomóc? Taka otwartość tworzy zwykle dobrą relację między klientem poszukującym jakiegoś towaru, czy potrzebującym konkretnej pomocy a tym, który zna asortyment i swoje możliwości. To proste pytanie, jeszcze szczerze postawione sprawia, że to człowiek jest ważniejszy niż towar. Taka otwartość zwykle generuje pytania klienta i generuje możliwość sensownej konsultacji, pożytecznej dla obu stron. Jakże przekonywające jest nieraz proste stwierdzenie sprzedającego: sam to kupiłem i jestem bardzo zadowolony.

Muszę się przyznać, że bardzo lubię takie nastawienie prowadzącego sklep, czy usługę, nawet wtedy, kiedy nie mam nic konkretnego na myśli, kiedy tylko chcę chwilę w tym sklepie pobyć i pozwolić sobie na szczyptę luksusu, aby potrzeba niejako sama się w głowie urodziła. Jesteśmy świadomi bolesnego faktu, że zakupy internetowe zabiją tak prostą, ale jakże ważną międzyludzką relację.

On ich zapytał: "Co chcecie, żebym wam uczynił?" To pytanie postawił Jezus swoim uczniom, to pytanie postawił Bóg, człowiekowi. To pytanie postawił wszechwiedzący i wszechmogący Stwórca, swojemu stworzeniu. To pytanie stawia Jezus mnie również dzisiaj. Nieopisana gotowość Boga Jezusa na wysłuchanie człowieka to pozwolenie na sformułowanie prośby, która może nie jest najmądrzejsza, ale i tak jest przez Jezusa przyjęta i tak przeformatowana, że nic pożyteczniejszego człowiek otrzymać nie może. Warto pod takim kątem prześledzić dzisiejszą Ewangelię. Ludzkie ambicje Jana i Jakuba, które wygenerowały konfliktową sytuację między uczniami, Jezus znakomicie przepracowuje: Nie tak będzie między wami. Wprowadza ich w inną logikę wielkości i zarządzania. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich.

Jezus miał i ma dalej prawo tak do nich i do nas powiedzieć i tego od nich i od nas zażądać, ponieważ: Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu. Cała Ewangelia, to spotkanie z Jezusem Chrystusem – Sługą, każda nasza modlitwa, a przede wszystkim, każda Eucharystia to spotkanie z Jezusem Chrystusem – Sługą. W każdym z tych spotkań rozlega się Jego pytanie: Co chcesz, abym ci uczynił? Dawajmy Mu odpowiedź, może nawet niedojrzałą, ale nie odchodźmy od Niego w tzw. duchowość internetową. Trwając przy Nim, pozwolimy Mu na przekucie naszych pomysłów w prawdziwą życiową mądrość.

Ks. Lucjan Bielas

 
Ogłoszenia Duszpasterskie - XXIX Niedziela zwykła - 17.10.2021 r.
Więcej…
 
Intencje mszalne od 17 do 24 października 2021 r.
Więcej…
 

Czy mam jakiś wpływ na współczesną ekonomię?

(Mk 10, 17-30)

Jedną z ważnych informacji, które mogą odrobinkę pomóc nam w zrozumieniu przemian we współczesnym świecie, jest ujawnienie faktu, że trzy firmy zarządzają majątkiem przekraczającym 12 bln dol., czyli większym niż łączne PKB Japonii, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Analitycy procesów ekonomicznych twierdzą, że od końca XIX wieku, a więc od czasów zdominowanych przez Vanderbiltów i Rockefellerów, nie było w gospodarce monopolizacji i koncentracji kapitału na tak wielką skalę. Tak więc, trzech tzw. inwestorów instytucjonalnych, a są to BlackRock, Vanguard i State Street, w ogromnej części kontrolują światowym rynkiem, stając się wg., prof. Erica Posnera, prawnika z University of Chicago, przyczyną odchudzenia naszych portfeli.

Już Arystoteles zwracał uwagę na fakt, że taka kumulacja kapitału w rękach niewielkiej grupy udziałowców, jest śmiertelnym zagrożeniem stabilizacji społecznej i jest prostą drogą do rewolucji. Historia, która jest nauczycielką życia, wielokrotnie zweryfikowała słuszność tezy tego wybitnego filozofa. Nie można biernie czekać na krwawe rozruchy, lecz podjąć zdecydowane, ale pokojowe, działania. Wspomniany Eric Posner, proponuje rozbicie niebezpiecznych monopoli głęboką reformą prawa własności. Wydaje się ona atrakcyjna, lecz, znów jak uczy historia, bez przemiany ludzkich sumień nigdy nie będzie do końca skuteczna. Tak więc, zostawiając na boku ekonomię, zajmijmy się właśnie uzdrowieniem sumień, a to właśnie proponuje nam dzisiaj sam Jezus Chrystus.

W dzisiejszej Ewangelii uczy On, że bogatemu człowiekowi nie jest łatwo wejść do królestwa Bożego, ale nie jest to niemożliwe. Bóg może serce człowieka pozyskać do solidarności z potrzebującymi i pobudzić go do dzielenia się z nimi. Można, za Benedyktem XVI powiedzieć, że Bóg może pozyskać człowieka do tzw. logiki dającego. To właśnie do tej logiki, Jezus zaprosił kiedyś bogatego młodzieńca, do tej logiki zaprasza nas dzisiaj. To zaproszenie wtedy przerosło młodego człowieka, który choć zachowywał przykazania, to jednak nadzieję bardziej pokładał w tym, co posiadał, niż w Panu Wszechświata. Wiemy z doświadczenia, a może i z autopsji, że przerasta ono wielu z nas, a wypowiedziane wtedy przez Jezusa słowa budzą znaczny niepokój: Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego.

Znając życie, można więc razem z uczniami postawić pytanie: Któż więc może być zbawiony?

Postawił je sobie pewien mieszkaniec Aleksandrii, dużego i bardzo bogatego miasta w Imperium Rzymskim, a był nim święty mnich i teolog, Klemens Aleksandryjski (+ ok. 213). Było to pytanie tym bardziej zasadne, że miał wokół siebie bardzo dużo bogatych ludzi, którzy pragnęli być dobrymi chrześcijanami i poważnie brali troskę o swoje zbawienie. Nic dziwnego, że właśnie ten fragment Ewangelii mówiący o bogatym młodzieńcu, budził wiele praktycznych pytań. Wychodząc im naprzeciw, Klemens w traktacie pt. „Który człowiek bogaty może być zbawiony?”, wyjaśnia sens ewangelicznej opowieści: Ma ona pouczyć ludzi zamożnych, iż nie powinni oni tracić nadziei i dlatego zaniedbywać swego zbawienia, ani też niszczyć bogactwa i potępiać go, jako podstępnego wroga życia, ale że muszą uczyć się, w jaki sposób należy bogactwo używać, aby życie pozyskać (27,1).

Punkt uchwycenia tej równowagi, wskazuje uczniom sam Jezus:Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci lub pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym. Tak więc, jak przystało na świadomy byt krótkoterminowy, posiadaj, zachowując dystans do tego, co masz. Zarządzaj tym mądrze, nadzieję pokładając w Jezusie i od Niego biorąc przykład, a bogactwo będzie rakietą do nieba, a nie kamieniem młyńskim uwiązanym u szyi.

Nie mam bezpośredniego wpływu na bogatych tego świata, ale mam wpływ na siebie i na swoje decyzje w zarządzaniu tym, co Bóg mi powierzył. Jako ubogi w duchu, do którego należy królestwo niebieskie, mam gigantyczne możliwości, ale tylko przez Jezusa. Inną drogą jest rewolucja, ale takiej nie chcę!

Ks. Lucjan Bielas

 
Ogłoszenia Duszpasterskie - XVIII Niedziela zwykła - 10.10.2021 r.
Więcej…
 
Intencje mszy św. od 10 do 17 października 2021 r.
Więcej…
 

„Pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę?” I co ważne, pytają Go dalej…
(Mk 10, 2-16)

Nie pytaliby Jezusa o to, gdyby nie chęć wystawienia Go na próbę. Nie pytaliby Jezusa o to, gdyby nie czuli, że w Jego nauce, wizja małżeństwa jest przejrzysta i bez kompromisów, jakie dopuszczał Stary Testament. Nie pytaliby, gdyby w tym, co sami głosili była spójność. I tak np. Rabbi Szammaj pozwalał na rozwód, tylko w wypadku dowiedzionej zdrady, natomiast dla rabbiego Hillela każdy powód był dobry, aby oddalić żonę, wystarczyło, że mężczyźnie spodobała się inna kobieta. I tak oto ludzka słabość grzesznej natury, powszechność problemu, i mała atrakcyjność uczciwych rozwiązań sprawiła, że z takim zapytaniem wystąpili, chcąc bardziej uderzyć w Jezusa przez wprowadzenie Go na śliski teren, niż usłyszeć jasną odpowiedź, która będzie w ich pokrętnym życiu, trudna do przyjęcia.

Tymczasem Jezus, wykorzystując ich pytanie, wyjaśnił, że prawo mojżeszowe, pozwalające na napisanie listu rozwodowego, było podyktowane grzechem człowieka, który tak się w nim uwikłał, że nie był zdolny do budowania trwałej małżeńskiej relacji. W tonie swej wypowiedzi Jezus sugeruje, że Bóg miał, do tej pory wzgląd na tzw. zatwardziałość serc, lecz teraz, w czasach mesjańskich jest konieczność powrotu do „fabrycznych ustawień”, do tego, co było pierwotnym zamysłem Stwórcy. Ów zamysł Jezus przytoczył za Ks. Rodzaju i tym samy zdjął adwersarzom przysłowiowy wiatr z żagla: Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem.

To przypomnienie, jak powiedzieliśmy owych „fabrycznych ustawień”, było tak życiowo mocne, że w domu uczniowie jeszcze raz pytali Go o to. Jest rzeczą znamienną, że w tym gronie Jezus nie poprzestaje jedynie na przypomnieniu. Powrót do Bożego zamysłu nie jest propozycją, nie jest prośbą, ani delikatną sugestią, jest to decyzja Jezusa Chrystusa Boga. "Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo"

Dlaczego Miłosierny Jezus w gronie swoich uczniów nie ma względu na ludzką słabość?

Jest rzeczą znamienną, że to zdecydowane prawo zostało przez Jezusa ogłoszone właśnie w gronie uczniów, pośród których był stale obecny, i którym będzie towarzyszył w swoim Kościele, aż do skończenia świata. To właśnie w relacji z Nim jest siła na zachowanie Bożego zamysłu owych „fabrycznych ustawień” co do podstawowej relacji międzyludzkiej, co do małżeństwa, pojętego jako związek między mężczyzną i kobietą. To właśnie Jego obecność sprawia, że ten związek ma w oczach Bożych szczególną rangę i nieskończoną pomoc. Chodzi tu o żywą, a nie deklarowaną relację do Jezusa zarówno narzeczonych, jak i małżonków. Nie na darmo starzy ludzie powiadają: ile grzechów w narzeczeństwie, tyle krzyży w małżeństwie.

Dopełnieniem tej nauki stała się nieprzypadkowa scena z dziećmi, które spontanicznie przynoszono do Jezusa, aby je dotknął. Tymczasem reakcja uczniów, którzy szorstko zabraniali im tego, była osobliwa. Ponowne zapytanie Mistrza o kwestie małżeńskie, i ta ostra reakcja na dzieci, pokazuje głębszy problem, który był w nich samych. Wtedy to, zazwyczaj łagodny Jezus oburzył się i rzekł do nich: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego".

W całej tej scenie i w krótkich słowach zawarł Jezus dwie fundamentalne prawdy. To pozwólcie, odnosi się przede wszystkim do rodziców. Ich osobista relacja z Bogiem jest albo pozwoleniem, albo nie pozwoleniem, umożliwieniem, albo utrudnieniem drogi dziecka do Boga. Dziecko jest niewinne, jest ufne i otwarte na autorytet. Jeśli rodzice kochają Ojca Niebieskiego, to dziecko otrzymuje czytelne zaproszenie do tego, aby uczynić to samo. Warto tu pamiętać o oburzeniu Jezusa na uczniów, którzy utrudniali dzieciom dostępu do Niego.

Sam Jezus jak prawdziwy człowiek wyszedł z domu, w którym był formowany przez Świętych Rodziców, całkowicie wiernych Bogu i sobie. Ten dom rozbrzmiewa w Jego ustach i zachęca do budowy następnych, jemu podobnych. Drugą zaś prawdą jest ta, że w czasach, kiedy mamy więcej gruzów niż domów, trzeba nam wszystkim przystąpić do odbudowy, przede wszystkim samych siebie, z nadzieją i otwartością dziecka kochanego przez Ojca. Tylko takim, wydawałoby się, niepozornym sposobem, możemy odwrócić dramatyczne losy naszych rodzin i wiszący w powietrzu dramat naszej cywilizacji.

Ks. Lucjan Bielas

 
Ogłoszenia Duszpasterskie - XXVII Niedziela zwykła - 03,10.2021 r.
Więcej…
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 7 z 35

Statystyki

mod_vvisit_counterDziś285
mod_vvisit_counterWczoraj424
mod_vvisit_counterW tym tygodniu709
mod_vvisit_counterW tym miesiącu11146
mod_vvisit_counterWszystkich992206

W każdy trzeci czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. Bracie Albercie patronie naszej parafii. Po Mszy św. jest Nowenna do naszego patrona z ucałowaniem jego relikwii.
Po modlitwie Spotkanie biblijne. Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

W każdy czwarty czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. O.Pio. Po Mszy św. modlitwy do Świętego z ucałowaniem jego relikwii, a potem spotkanie Grupy Modlitwy św. O.Pio.
Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

Projekt i wykonanie Alanet