Ogłoszenia Duszpasterskie - XXXII Niedziela zwykła - 07.11.2021 r.

 

Więcej…
 
Intencje mszalne od 07 do 14 listopada 2021 r.

 

Więcej…
 

Droga prawdziwie odważnych
(Mt 5,1-12a)

W Uroczystość Wszystkich Świętych tradycyjnie odczytywany jest w naszych kościołach fragment, tzw. Kazania na Górze. Jezus, prawdziwy Bóg, który stał się człowiekiem, daje nam osiem rad jako klucz do świętości, czyli do takiej współpracy z Bogiem, aby nasze życie było prawdziwie spełnione tu i w wieczności. Innymi słowy, używając biblijnego terminu, abyśmy byli błogosławieni. Sam Jezus swoim ziemskim życiem ukazuje nam, jak te rady należy rozumieć, jak je zastosować i jaki przyniesie to efekt. Miejmy świadomość tego, że dotyczą one takiego ukształtowania naszych osobowości, aby na tym świecie, nie tylko przetrwać, ale być prawdziwie szczęśliwym. Niech to rozważanie stanie się zachętą do własnych przemyśleń w osobistym spotkaniu z Jezusową Ewangelią.

Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie : Jezus nagi przyszedł i nagi z niego odszedł. Nic nie miał dla siebie i niczego nie pragnął. Będąc prawdziwie wolnym, stał się niewolnikiem wielu i dlatego to właśnie On pierwszy posiadł królestwo niebieskie.

Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni : Jezus poważnie traktował ludzkie sprawy. Widział istotę problemu i wskazywał uczciwe wyjście w stronę dobra. Pokazał, że każdy problem można z Bogiem przekształcić w szansę i to stanowi prawdziwe pocieszenie.

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię : Zajmował się tymi, którzy stanęli na Jego życiowej drodze. Robił to, na co miał wpływ i nie zajmował się autoreklamą i pijarem. Wszystko uzgadniał z wolą Ojca Niebieskiego. Jego dzieło z ludzkiego punktu widzenia wyglądało niepozornie, a przecież posiadł ziemię.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni : W najbardziej niesprawiedliwych procesach w dziejach świata, zarówno religijnym przed Sanhedrynem, jak i politycznym, przed Piłatem zachował się sprawiedliwie. Sędziów mógł zdmuchnąć jednym aktem swej woli, tymczasem mimo fali fałszywych oskarżeń i misternie utkanej niesprawiedliwości, po prostu stał po stronie prawdy, zachowując ludzką godność. Patrzył poza granicę śmierci i wygrał.

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią : Był po prostu miłosierny. Nie wygłaszał traktatów na temat miłości, lecz po prostu aktywnie żył miłością. Jego miłosierna postawa, którą na każdym kroku promieniował, wychodząc naprzeciw ludzkiej biedzie, ściągała wtedy i przez wszystkie czasy gromadzi wokół Niego miłosiernych. Jest głodny, jest spragniony, jest nagi, jest chory, jest w więzieniu i ciągle przychodzą Mu z pomocą miłosierni.

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą : Jego serce nie ma podwójnego dna. Jest tak czyste, że przez nie widać samego Boga. On mógł o sobie powiedzieć: Kto mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. Jakże wyjątkowo przeżyli to świadkowie Jego przemienienia na Górze Tabor.

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi : Jezus miał przede wszystkim pokój w sobie. Wynikał on z nieustannej relacji z Ojcem Niebieskim. Wyrażała się ona w Jego ludzkiej naturze na rozeznaniu i pełnieniu woli Jego Ojca. Przez to również okazał swoje synostwo Boże i prawo do dziedziczenia.

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie : W rzeczywistości ówczesnego świata, pełnego niesprawiedliwości posuniętej aż do zniewolenia człowieka i sprowadzenia go do poziomu rzeczy, Jezus nie wszczyna rewolucji, buntu i wojen. Na różne sposoby prześladowany nie uciekał od konfrontacji, ale też jej nie szukał. Pełen miłości, służący bezkompromisowo prawdzie, będąc w idealnej relacji z Niebieskim Ojcem, mając przeciw sobie szatana i jego wysłanników, Jezus buduje rzeczywistość dobra i miłości. Buduje swoje królestwo, które nieustannie niszczone trwa przez wieki i ma wymiar ponadczasowy, wymiar wieczny.

Nie stawiam sobie pytania, czy taką drogą chcę pójść, bo to oczywiste. Proszę jedynie o łaskę wytrwania na niej do końca, do wieczności.

Ks. Lucjan Bielas

 
Ogłoszenia Duszpasterskie - Uroczystość Wszystkich Świętych - 01. 11. 2021 r.

 

Więcej…
 
Ogłoszenia Duszpasterskie - XXXI Niedziela zwykła - 31.10.2021 r.
Więcej…
 
Intencje mszalne od 31 października do 07 listopada 2021 r.

Więcej…
 

Św. Józef – Patron ludzi nic nie znaczących.

Co jakiś czas jesteśmy świadkami rozmaitych plebiscytów, konkursów, czy też wręczania prestiżowych nagród za rozmaite osiągnięcia w dziedzinie nauki, polityki i kultury. Wiemy, kto zdobył Oskara, a kto Złotego Buta, kto Złotą Piłkę, a kto Platynową Płytę, kto został politykiem, a kto dziennikarzem roku. Po raz kolejny rozdano nagrodę Nobla i na „ustach” całego świata, znalazły się nazwiska naukowców, polityków, pisarzy i innych wyjątkowych ludzi, którzy dokonali przełomowego odkrycia, czy w znaczący sposób przyczynili się do poprawy którejś z dziedzin naszego życia. Każdego dnia pierwsze strony gazet, pokazują zdjęcia najbardziej wpływowych ludzi świata, a telewizyjne dzienniki i internetowe portale, publikują wywiady, wystąpienia i wypowiedzi ważnych i znaczących osób, prawdziwych lub rzekomych autorytetów, którzy posiadają jedną cechę wspólną – są medialnie rozpoznawalni – są kimś!? To wszystko przypomina nam jedną z naszych ludzkich potrzeb – potrzebę znaczenia, dostrzeżenia przez innych, docenienia, uznania i akceptacji – po prostu potrzebę bycia kimś. Z tego też powodu interesujemy się życiem innych ludzi. A najbardziej zachwycamy się życiem ludzi sławnych i „znaczących”, którzy się wybili ponad przeciętność, osiągnęli światowy lub lokalny sukces, a teraz są na ustach innych: zapraszani są na ważne uroczystości, podejmowani z największymi honorami, wyróżniani i chwaleni, odbierają nagrody i stawiani są nam za wzór. Wielu ludzi marzy o pamiątkowym zdjęciu u boku osoby sławnej, czy autografie, nie mówiąc już o jakiejś rzeczy, która do niej należała, a traktowana jak relikwia, umieszczona zostaje na honorowym miejscu w domu i strzeżona jak największy skarb. Interesujemy się sławnymi osobami, podziwiamy ich, marzymy i zazdrościmy im ponieważ często nasza potrzeba bycia kimś jest niezaspokojona, a na dodatek mylnie uważamy, że skoro nie możemy się pochwalić podobnymi i wyjątkowymi osiągnięciami – to jesteśmy nikim. Po blisko 20 - tu latach, przypadkowo spotykają się koleżanki ze szkoły. Jedna zadaje drugiej pytanie: co u ciebie słychać, co robisz w życiu? Na co pada odpowiedź: nic szczególnego, życie ułożyło mi się standardowo, jak innym: mąż, dwójka dzieci – widzisz, żadnych fajerwerków. A ty? Druga odpowiada: ja tak samo! Czy faktycznie bycie matką i żoną nie jest żadnym życiowym osiągnięciem? Czy bycie zwyczajnym, prostym człowiekiem oznacza, że nic nie znaczymy - jesteśmy nikim?

W Ewangelii Św. Mateusza znajdujemy słowa, które pokazują, jak na nasz świat patrzy sam Bóg: W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. (Mt 11,25). Te słowa w sposób szczególny można odnieść do naszego jubileuszowego patrona Św. Józefa, który w oczach współczesnego mu świata - wraz z Maryją i Jezusem - był ewangelicznym prostaczkiem, którym nie warto się zajmować - możemy nawet powiedzieć, że dla ówczesnego świata był nikim. Życie ułożyło mu się standartowo: żona, jedno dziecko – żadnych fajerwerków! Kto o nich wiedział? Nawet ich najbliższa rodzina nie była wtajemniczona w sprawy, które Bóg rozpoczął w ich życiu w chwili Zwiastowania. Herod, który chciał zabić Dziecię, właściwie szukał niewiadomo kogo – poza miejscem urodzenia zapowiadanego króla, nic o nim nie wiedział - dlatego w swoim szaleństwie, kazał pozabijać w okolicy Betlejem wszystkich chłopców w wieku do dwóch lat. Czy współczesne Imperium Rzymskie, z Cezarem Augustem na czele i Kwiryniuszem, który był wielkorządcą Syrii, zdawało sobie sprawę, że w ich potężnym imperium, przed którym drżą pozostałe narody ówczesnej mapy geopolitycznej, rodzi się Zbawiciel świata. Któż wtedy wiedział, że Bóg wybrał pokorną „nic nieznaczącą” dziewczynę z Nazaretu – miasteczka o złej opinii – i prostego, „nic nieznacznego” i ubogiego cieślę, aby im powierzyć najważniejsze sprawy świata – i to nie tylko w skali historycznej, ale w skali wiecznej?

Kiedy miał narodzić się Jan Chrzciciel, św. Łukasz napisał: Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. (Łk 1,1n). A kiedy Maryja z Józefem wybierali się do Betlejem napisał: W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. (Łk 2,1n). Co prawda wymienieni zostali sławni i możni tego świata, ci którzy w opinii współczesnych ludzi byli kimś, mieli decydujący wpływ na światową politykę i gospodarkę: kto będzie panował, a kto będzie niewolnikiem. Jednak tak naprawdę stanowili tylko tło prawdziwej historii, która się wtedy toczyła i byli tłem dla naprawdę ważnych osób: Jezusa, Maryi i Józefa, którzy w tej historii się pojawili. I byli tłem dla najważniejszych wydarzeń, które prawdziwie zmienią losy tego świata – ponieważ dokona się Dzieło Odkupienia. Tyle, że to wszystko, przed „znaczącymi”, dumnymi i pysznymi tego świata, zostało ukryte. Często właśnie tak jest, że to co jest w świecie najważniejsze, przed wzrokiem ludzi zostaje ukryte – nie dlatego jakoby Bóg bawił się z nami „w chowanego”, ale dlatego, że nieoczyszczone z grzechu oczy, widzą opatrznie i przewortnie. Dlatego jedni widzą sprawy Boże, inni ich nie dostrzegają. To, czego się na tym świecie tak bardzo boimy, co jest takie potężne i groźne, albo fascynujące i pociągające, stanowi tylko tło dla Bożego działania. Ks. Jarosław Międzybrodzki, w pięknych rozważaniach o Św. Józefie, podaje przykład Św. Faustyny, mówiąc, że kiedy Europa lat trzydziestych minionego wieku żyła dojściem Hitlera do władzy i z przerażeniem oczekiwała konsekwencji tego wydarzenia, nic nieznacząca zakonnica w Polsce, z tak zwanego drugiego chóru – a więc pracownica fizyczna - otrzymała orędzie o Bożym Miłosierdziu, które rozeszło się po krańcach świata i do tej pory ratuje wieczny los milionów dusz ludzkich.

Podobnie ukazuje nam Bóg Św. Józefa. Kiedy Imperium Rzymskie żyło decyzjami Cezara Augusta, a Jerozolima zastanawiała się nad tym, jak pozbyć się okrutnego Heroda i czy trzeba płacić podatki Cezarowi, „nic nieznaczący” Cieśla z Nazaretu wprowadza do swojego domu „nic nieznaczącą” młodą Niewiastę w stanie błogosławionym, która spodziewa się narodzin „nic nieznaczącego” w oczach świata Dziecięcia i rozpoczyna „nic nieznaczącą” w oczach świata misję, o której nikt się nie dowie, i nikt nie napisze za jego ziemskiego życia.
Bóg największych rzeczy dokonuje w ukryciu, pośród zwykłych spraw codzienności, posługując się „zwykłymi” ludźmi - „nic nie znaczącymi” w oczach świata. Przypomniał nam o tym papież Franciszek w liście apostolskim „Patris Corde” : „nasze życia są tkane i wspierane przez zwykłe osoby – zazwyczaj zapominane – które nie występują w tytułach gazet i magazynów, ani na wielkiej scenie ostatniego show, lecz niewątpliwie dziś zapisują decydujące wydarzenia na kartach naszej historii – są nimi lekarze, pielęgniarki i pielęgniarze, pracownicy supermarketów, sprzątacze, opiekunowie i opiekunki, kierowcy samochodów dostawczych, siły porządkowe, wolontariusze, kapłani, zakonnice i wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie ratuje się sam. Iluż ojców, matek, dziadków i babć, nauczycieli pokazuje naszym dzieciom, poprzez małe, codzienne gesty, jak stawiać czoło kryzysowi i go pokonywać, dostosowując zwyczaje, podnosząc wzrok i zachęcając do modlitwy. Ileż osób modli się, ofiarowuje i wstawia w intencji dobra wszystkich”. Wszyscy mogą znaleźć w św. Józefie, mężu, który przechodzi niezauważony, człowieku codziennej obecności, dyskretnej i ukrytej, orędownika, pomocnika i przewodnika w chwilach trudnych. Św. Józef przypomina nam, że ci wszyscy, którzy są pozornie ukryci lub na „drugiej linii”, mają wyjątkowy czynny udział w historii zbawienia.

Bóg działa w ukryciu, pośród zwykłych spraw codzienności, posługując się „zwykłymi” ludźmi „nic nie znaczącymi” w oczach świata. Taką drogę wybrał dla swojego Syna, taką wybrał dla Maryi i Józefa. Taką wybiera dla nas. A więc losy tego świata, wciąż zależą od „nic nieznaczących” ludzi, którzy budują rodzinę na sakramencie małżeństwa, którzy w duchu wiary wychowują dzieci, którzy dzień w dzień odmawiają Pacierz i Różaniec, którzy w każdą niedzielę idą na Mszę św., którzy trzymają się takiej „błahostki” jak systematyczna spowiedź, którzy wsłuchują się w Słowo Boga i z zaufaniem do Niego znoszą wszelkie utrapienia życia. Ten świat wciąż istnieje dzięki modlitwom i ofiarom „nic nie znaczących” ludzi - a patronuje im Św. Józef z Nazaretu – z miasteczka, z którego ponoć nic dobrego pochodzić nie może.

Ks. Stanisław Kozik

 

Wolność i oświecenie
(Mk 10, 46b-52)

Bartymeusz to inteligentny niewidomy, widzący inaczej. Choć zdany był na ludzi, na ich pomocną dłoń i światło ich oczu, to jednak w swym wewnętrznym doświadczeniu postrzegał rzeczywistość inaczej, nieustannie rozwijając umiejętność samodzielnego myślenia. Tak jest bardzo często z niewidomymi i dlatego należy ich uważnie słuchać, bo widzą to, czego inni nigdy nie zobaczą.

Żebrzący przy drodze Bartymeusz, słyszał to, co ludzie mówią i wyłapywał istotę tego, co się wokół niego działo. Kiedy tamtędy przechodził Jezus, wiedział, że to jego jedyna szansa, której nie może zmarnować. Znamienne jest jego wołanie: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Obok przechodził Jezus z Nazaretu, a Bartymeusz widział Syna Dawida, widział Mesjasza. I tu tkwiło źródło jego natręctwa, właśnie takiego, jakiego Jezus oczekuje od tych, którzy Go proszą (por Łk 11,5-13 oraz Łk 18,7).

W opisie tej sceny znamienny jest płaszcz. Dla niewidomych w tamtych czasach odgrywał on ogromną rolę i to nie tylko jako ochrona przed chłodem, ale właśnie w płaszczu niewidomy przechowywał zwykle to, co użebrał. Naturalną więc było rzeczą, że niewidomy bardzo go strzegł. Tymczasem, co trafnie zauważył Ewangelista, Bartymeusz, wezwany przez Jezusa ruszając na spotkanie z Nim, zostawił swój płaszcz, czyli całe swoje ziemskie zabezpieczenie.

I tak oto niewidomy Bartymeusz, stanął przed Jezusem z wiarą zrodzoną ze słuchania, stanął ze świadomością, że stoi przed Bogiem, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych, a nie że stoi przed lekarzem okulistą, dysponującym ludzką wiedzą i będącym w ludzkich ograniczeniach.

I znów pada owo znamienne pytanie Jezusa: Co chcesz, abym ci uczynił? To pytanie Boga skierowane do człowieka, otwiera nieopisaną przestrzeń wolności człowieka, który paradoksalnie znajduje się w dużej ludzkiej biedzie, w zniewoleniu ślepotą. W tej przestrzeni wolności mógł zaistnieć akt wielkiej wiary, zawarty w prostej prośbie: Rabbuni, abym przejrzał. Jezus tę wolność pogłębia: Idź (dosł. odejdź), twoja wiara cię uzdrowiła. Zwracając się do uzdrowionego słowem – odejdź, Jezus dał Bartymeuszowi pełną wolność, którą on zagospodarował najlepiej jak mógł i poszedł za Nim.

Benedykt XVI zauważa, że uzdrowiony, a przede wszystkim oświecony Bartymeusz, rusza za Jezusem drogą do Jerozolimy, stając się Jego uczniem. W starożytności chrześcijańskiej droga do Sakramentu Chrztu św. czyli droga wiary, była zwana drogą oświecenia. Ona wykracza poza chrzest, szczególnie teraz, kiedy głównie chrzci się dzieci. Jest to droga nieustannych naszych decyzji, które często wbrew otaczającemu nas krzyczącemu światu, są kroczeniem za Jezusem drogą Jego ucznia.

Im bardziej zniewala mnie osaczający zewsząd świat, im bardziej chcą mnie uciszyć, tym bardziej słucham Jezusa i chcę Go lepiej poznać. Im bliżej jestem Jezusa, tym bardziej czuję prawdziwą wolność, i tym więcej we mnie światła, które wiem, że nigdy nie zagaśnie.

Ks. Lucjan Bielas

 
Ogłoszenia Duszpasterskie - XXX Niedziela zwykła - 24.10.2021 r.
Więcej…
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 6 z 35

Statystyki

mod_vvisit_counterDziś263
mod_vvisit_counterWczoraj424
mod_vvisit_counterW tym tygodniu687
mod_vvisit_counterW tym miesiącu11124
mod_vvisit_counterWszystkich992185

W każdy trzeci czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. Bracie Albercie patronie naszej parafii. Po Mszy św. jest Nowenna do naszego patrona z ucałowaniem jego relikwii.
Po modlitwie Spotkanie biblijne. Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

W każdy czwarty czwartek miesiąca o godz. 18.00 jest Msza św. o św. O.Pio. Po Mszy św. modlitwy do Świętego z ucałowaniem jego relikwii, a potem spotkanie Grupy Modlitwy św. O.Pio.
Zapraszam serdecznie wszystkich wiernych!

Projekt i wykonanie Alanet